czwartek, 7 lutego 2013

Life of Pi


dobry wieczór


Dzisiejszy dzień, lekcje minęły jak nigdy szybko. Nie było żadnych sprawdzianów, nie wiem po co wstawałam z łóżka, zjadłam trzy pączki, o trzy za dużo ;x  Jeszcze tylko jutro i wreszcie dwa tygodnie spokoju, w teorii zamknęłabym się w czterech ścianach z książkami, ale słońce za mocno rano świeci i nie sposób się obudzić, a książki ostatnio szybko mi się kończą i cierpię, bo tak trudno się rozstać z ich światem. Postanowiłam, że w ferie znajdę bratu jakieś zajęcia po szkole, bo dłużej nie zniosę jak dalej będzie cały czas grał, robiąc jedynie przerwy na ludzkie potrzeby, szczególnie jak zgłodnieje -.- i lekcje oczywiście, chociaż na to stara się poświęcać jak najmniej czasu. Dlatego mamy zamiar poszukać w naszym skromnym mieście, zaczynamy od strzelectwa i rysunku, ale być może Michau odkryje w sobie jakieś nowe pasje? Ponadto mam zamiar trochę pouczyć się grać na gitarze. Mniej więcej rok temu wpadł mi w ręce keyboard i bardzo się starałam, ale na razie bardziej służy mojej nauczycielce Zuzannie, gdzie od kilku miesięcy przebywa.Kiedyś chciałam znaleźć gitarę mojego taty, która długo pamiętam stała w kącie u babci, ale znikła bez śladu zostawiając w pamięci pierwsze próby gry na nienastrojonej gitarze i żal w duszy, ale grać można zresztą na wszystkim. Ostatnio brzdękałam sobie po grzejniku i nie powiem, bo mam bardzo instrumentalny grzejnik! Razem z moim ochrypłym głosem przebilibyśmy nawet Justina ;x Już czuję te tłumy pod moim domem. Niezwykle ochrypły głos, już nie mówiąc jaki jest sam w sobie, dostałam w gratisie z przeziębieniem. Trochę zmarzłam na lodowisku we wtorek mimo, że pożyczyłam rękawiczki od mojej jakże kochanej nauczycielki matematyki. Lodowisko w sumie było na drugim miejscu, bo wcześniej byliśmy w kinie na "Życie Pi". Nie podobał mi się szczególnie - chwilami zanudzał, ale też stawiał w napięciu i wzruszał. Temat opierał się na wierze, mnie zmusił do myślenia, więc poleciłabym ten film komuś o spokojnej naturze, o ile nie znalazłaby się w jednym rzędzie, a nawet jednej sali z kopiącymi małolatami rzucającymi popcornem i komentującymi na głos, a jeszcze gorzej jeśli byłaby ich cała klasa. Dlatego w tygodniu szczerze proponuję popołudniowe lub wieczorne seanse.

Jestem bardzo ciekawa książki.




"Above all, don`t lose hope"



- Richard Parker

"Some people feel the rain, others just get wet" 




Z czym Wam się kojarzy woda?
 Ominęłam Wam naszą wizytę w liceum plastycznym, gdzie był pokaz dla gimnazjalistów "Muzykę słusznie zwą mową aniołów". Były przedstawiane obrazy aniołów z różnych epok i kultur wraz z wystąpieniem uczniów szkoły muzycznej. Było całkiem inspirująco.
I tak, uległam im - zastanawiam się czy nie wybrać tego liceum. 
Rzeczywiście byłyby to twórczo spędzone cztery lata, ale czy poradzę sobie potem z egzaminem?
Czy może lepiej się pomęczyć w liceum ogólnym?
Poświęcić dla nauki cztery piękne lata liceum? 







"Nie potrafiłabym przecież ukryć, że staczam się w otchłań bez dna, że rozpadam się na tysiące kawałków. Musiałam zgiąć się w pół, żeby nie rozerwało mnie na strzępy. Zdecydowanie wolałam cierpieć bez świadków"
- "Księżyc w nowiu"

                                    klik



                                                                                       - with love from qu







Skończyłam: "Stary człowiek i morze" E.H. i "Księżyc w nowiu" S.M.
Aktualnie czytam: "Zaćmienie" Stephenie Meyer








Brak komentarzy: